Steve Jobs – wizjoner wystąpień publicznych?

Steve Jobs – wizjoner wystąpień publicznych?

W historii świata było wiele osób uznawanych z perspektywy czasu za wybitnych mówców. John F. Kennedy, Margaret Tchatcher, Winston Churchill, czy w końcu Martin Luther King. Od każdego z wymienionych można się naprawdę wiele nauczyć. Jest jednak mówca, który w wielu kręgach uznawany jest za wizjonera w wystąpieniach publicznych (zresztą w nie tylko w wystąpieniach publicznych) – mowa o Stevie Jobsie. Na czym polegał jego fenomen? Co takiego robił, że tłumy go kochały? Dzięki czemu zbudował taką markę, jaką jest Apple?

Skupimy się na trzech głównych elementach, które Jobs wykorzystywał w swoich prezentacjach i których obecności warto być świadomym. Oczywiście to nie tylko one budowały jego wizerunek jako mówcy, ale na pewno miały na to duży wpływ – Jobs całkowicie odmienił sposób patrzenia na prezentacje biznesowe, nadając im niezwykłe znaczenie nie tylko w kontekście wyników sprzedaży, ale również budowania marki jego produktów

Krótkie hasła

Publiczność podczas prezentacji docenia prostotę przekazu i hasła, które łatwo może zapamiętać. To ułatwia im zrozumienie dokładnej treści, jaką mówca chciał im przekazać. Tę zasadę doskonale znał i wykorzystywał Jobs. W każdym jego wystąpieniu można było wychwycić krótkie przesłanie kluczowe, które miało zostać w głowach odbiorców – dzięki temu slogan był ciągle powtarzany, a nawet wykorzystywany później przez dziennikarzy.

Świetnym przykładem jest 2008 rok i prezentacja nowego supercienkiego notebooka Apple. Można było ten fakt opisywać wieloma zdaniami, ale Jobs postąpił sprytnie i używał jednego konkretnego hasła – „MacBook Air. Najcieńszy notebook na świecie”. Te sześć słów opisywało idealnie całą ideę nowego produktu, nic więcej nie trzeba było dodawać. Jobs miał taki jednozdaniowy opis dla większości swoich produktów – było to przemyślane i konsekwentnie wykorzystywane w kampaniach promocyjnych. Ułatwiało to również zadanie dziennikarzom, którzy tak naprawdę dostawali gotowy nagłówek – dokładnie taki, jaki Jobs sobie zaplanował. To była jego ogromna zaleta– dawał ludziom hasło, które ci powtarzali, zapamiętywali i kojarzyli z firmą.

Gdy mówca przygotowuje się do wystąpienia, wiele rzeczy jest dla niego istotnych. Należy jednak pamiętać że publiczność przyjmie tylko część komunikatu, dlatego zamiast podkreślać wiele ważnych rzeczy, warto zdecydować się na jedną –  najważniejszą, esencjonalną.

Praca z prezentacją

Większości wystąpień Jobsa towarzyszyła prezentacja multimedialna. Wykorzystanie jej było ogromnym atutem – miał dokładnie wyćwiczone momenty, w których przełącza slajdy oraz doskonale wiedział kiedy odsunąć się w bok, by zwrócić uwagę na dany element prezentacji. Z czego to wynikało? Z przygotowania! Przed swoimi wystąpieniami, Jobs przez wiele tygodni robił próby, by idealnie wykorzystywać każdy moment prezentacji i wszystko wyszło tak, jak sobie zaplanował. To ważne by uświadomić sobie, że nawet tak sprawni mówcy nie zapominali o przygotowaniu. 

Jobs niewątpliwie wprowadził nowy styl tworzenia prezentacji multimedialnej – odszedł od slajdów przepełnionych tekstem i niespójnymi obrazkami (a niestety do dzisiaj można zauważyć przykłady takich prezentacji). Jego slajdy były proste, z małą ilością treści, zbudowane na grafikach i pojedynczych hasłach. Wszystko to ułatwia odbiór i skutkuje jeszcze lepszymi wrażeniami dla publiczności. Wzorując się na Jobsie, warto przygotowując prezentację multimedialną zastanowić się nad tym jaka treść jest niezbędna, a którą będzie najtrudniej opisać słowami (a znacznie łatwiej obrazami). Można podjąć próbę opisania jak np. przeplatają się nici DNA, ale dużo łatwiejsze i efektywniejsze będzie pokazanie tego na grafice.

Metoda 10 minut

Naukowo przyjmuje się fakt, że publiczność przestaje nas słuchać po około 10 minutach wystąpienia. Mózg wtedy zaczyna się „nudzić” i traci zaangażowanie (więcej o tym można przeczytać w książce biologa molekularnego Johna Mediny pt. “Brain rules”). Sztuką jest by nie pozwolić odbiorcy, by po tych granicznych 10 minutach, stracić jego aktywność na stałe. Potrzeba zagwarantować, by publika otrzymywała różne bodźce, działające na różne półkule mózgu. Jobs w każdej swojej prezentacji tę metodę stosuje – co około 10 minut stara się zmieniać rodzaj bodźca, jaki dostarcza na scenie. Co to może być? W swoich wystąpieniach dbał o obecność demonstracji, pokazów wideo, innych prelegentów, czy zaangażowanie słuchaczy przez zadawanie pytań. Dzięki temu jego publiczność po prostu się nie nudziła! 

A na koniec zostawiamy Cię z nagraniem wystąpienia, które w artykule wspominaliśmy (prezentacja MacBooka Air w 2008 roku). Jeżeli tylko znajdziesz chwilę, warto je obejrzeć!

Skontaktuj się z nami